Gladiator
Świat starożytny - jakże to wdzięczne czasy do tworzenia filmów. Wystarczy wspomnieć filmy o początkach chrześcijaństwa czy “Asterixa i Obelixa”, “Troję”, “Herkulesa”, “Juliusza Cezara” czy “Gladiatora”. Ten artykuł poświęcę na omówienie tego ostatniego filmu.
Fabuła opowiada o generale rzymskiej armii Maximusie (w tej roli świetny Russell Crowe). Dowiaduje się on, że umierający cesarz Marek Aureliusz naznaczył go na swojego następcę. Bardzo nie spodobało się to prawowitemu dziedzicowi tronu Kommodusowi, który postanawia zgładzić Maximusa i objąć władzę w Rzymie. Maximus jednak wymyka się przed karą śmierci. Trafia jednak do niewoli i zostaje przeszkolony na tytułowego gladiatora. Z każdą kolejną stoczoną walką jest coraz popularniejszy, a jego starcia przyciągają coraz więcej widzów. Po pewnym czasie wraca do Rzymu jako gladiator i planuje zemścić się za zamordowanie jego rodziny. Wie jednak, że musi zbuntować przeciw cesarzowi jego poddanych, gdyż sam w pojedynkę niewiele zdziała. Aby tego dokonać musi stać się największym bohaterem Rzymian.
Ridley Scott po raz kolejny udowodnił, że jest doskonałym reżyserem. “Gladiatora” ogląda się z zapartym tchem, a 155 minut filmu mija niezauważalnie.
Komentarze (0)